Paola01
5/5
Bardzo polecam sklep, kupuje tam już od dobrych 3 lat , nigdy się nie zawiodłam, ceny produktów bio są niskie jak w markecie, a czasem tańsze.
Wybór produktów dość szeroki, dużo opcji domowych obiadów co bardzo sobie chwalę:). Wyciskarka soków jest strzałem w dziesiątkę. Oraz nowe soki z grejpfruta. Może kiedyś soki warzywno owocowe?:)
Warto pomyśleć,byłby to luksus.
Cieszę się , że została rozszerzona oferta wegańska: szczególnie tofu w różnych przyprawach/marynacie, np o smaku pizzy albo czosnku:). Widziałam dzisiaj opcję serów i wędlin wegańskich. Natomiast mamy też polskie marki niedostępne w marketach szeroko ( firma SERio). Skupiłabym się na składzie, by był większy dodatek białka lub witamin b12/wapń etc, dla wegan myślę, że jest to ważne. Niestety to samo tyczy się mlek roślinnych, których jest ogromna ściana. Mają przeróżne możliwe smaki i surowce , natomiast brakuje jednego co mają markety: mleko fortyfikowane. Świetnie, że jest mleko sojowe, ale nie ma ono wapnia/b12etc. Od lat. Na pewno by się sprzedawały lepiej:) , jestem tego pewna. Jogurty fortyfikowane. Jeśli są na rynku, niezależnie od ceny.
Sama myślę nawet nad przeprowadzka za granicę bo w PL , nawet w stolicy jest ciężko z żywnością zdrową( niekoniecznie bio) , ekologiczną. Mały wybór, mało firm, ograniczenie finansowe. Bioplanet jako dystrybutor zapewne nie ma tych produktów.
Tęsknię także za granatami które były pare miesięcy temu,czy nie było sprzedaży? Zawsze kupowałam z 3-4. Są idealne do jogurtów naturalnych sojowych:).
Albo nawet mrożony granat,także był kiedyś.
W kwestii tego co można by poprawić by było na + dla klienta: świeżość warzyw i owoców.
Wiem, że nie się się upilnować każdej cytrynki i każdego obitego jabłka. Natomiast zostawianie zwiędłej sałaty ,,bo może ktoś kupi, dajmy szansę” jest słabe. Myślę, że mógłby ktoś wziąć ale za darmo. Takiej jakości owoce i warzywa mają miejsce w lodówce jadlodzielni, albo fundacji. Albo rozdać pracownikom. Bataty też często mają na końcach trochę pleśni. Kalarepki po tygodniu niestety tracą wodę i robią się suszone:). Tak samo mandarynki. Błagam. To samo czytam w komentarzach niżej , bo myślałam , że tylko ja jestem taka perfekcjonistką;). Kiedy pracowałam w tej branży.Perfekcjonizm dokładność była wadą dla kierowników, bo za dużo trafiłoby do wyrzutu. Natomiast jest złoty środek między sałatą nadającą się jeszcze na kanapkę, a taką zwiędłą. Może częstsze dostawy ,np 2 razy w tygodniu by pomogły? Jeśli jest dostawa sałat w pn , w czwartek już nie będą zbyt świeże. Klient przez 3 dni końca tygodnia widzi nieświeży produkt( lub nawet spleśniały). To co widzą klienci świadczy o renomie sklepu. Podobne sytuacje widzę w Auchan na stoisku bio😅,ale trochę wstyd porównywać. Wiemy czym różni się obsługa w markecie,a w Smaku Natury. Wiem, że każdego dnia z rana jest sprawdzana świeżość:).Albo ktoś nie sprawdza dokładnie, albo pracownik/kierownik akceptuje nieświeże produkty, nie wiem czemu? Nikt tego nie kupi, większość klientów tylko się zrazi, albo przyniesie pracownikowi :). I każdy się musi wstydzić.
+ za zamówienia prywatne: natomiast zamiast telefonów do klientów wolałabym SMS, gdyż nie zawsze mogę odbierać:/.
+ za czystość
+ za poszerzający/zmieniający się wybór garmażu,lodówek,dań obiadowych
+ aktywne podejście pracowników: chętni do pomocy, zawsze jest ktoś przy kasie, w przypadku kolejki jest szybka reakcja i przychodzi pomoc:)
+ dokładność na lodówkach przy krojeniu szynek/serow. Kiedy proszę naprawdę cienko, mam pokrojone idealnie bez krzywych spojrzeń:) . W mięsnych zwyczajnie kroją jak im się podoba byle szybciej.
+ daty w lodówkach
-świeżość owoców/warzyw ALE w dni 3 dni po dostawie:) , kiedy już są ,,przebrane” przez klientów
- brakuje mi ciast lub deserów, niestety słodkości kupuje w innych miejscach, jeżdżąc daleko do centrum. W ofercie jest piernik, oraz ciasto marchewkowe,ciasteczka maślane. Skromne codzienne ciasta.Niestety nie mój gust.
Sklep jest kierowany do klientów premium, którzy też chcą jakości i produktów premium.
Sukces sklepu zależy od zaangażowania pracowników💖.